Jak w temacie. Oczywiście nie bierzcie mnie za jakiegoś nałogowego kujona, po prostu nawał obowiązków mnie przerósł. Bywa, że mamy po 2 klasówki, albo 5 kartkówek dziennie. Horror!
Ale się nie załamuję ;) Jak to ktoś powiedział: „Zero stresu, zero frustracji, bo z każdym dniem jesteś bliżej wakacji” ;) A tak serio-serio, to już niedługo święta. I cała ta monotonia typu Wigilia, choinka, puci-puci, prezenty etc. I w tym chyba trwa cały urok świąt..
Aż korci mnie, żeby się pochwalić, że pisałem dyktando, te, w którym Dancewicz wygrała. Tyle, że ja pisałem na lekcji polskiego, noooooo i miałem >tylko< 8 błędów. Interpunkcyjnych. No, ale cóż. Do tego, Pani Mister Magister Angliczka wytypowała mnie na konkurs. Bez mojej zgody! I na dodatek stale twierdzi, że zajmę 1st place ;) W sumie blondynka.
Fakcior, opuszczam się trochę w pisaniu notek, ale ostatnio miałem takiego lenia, większego niż.. nie wiem co. Ale dużego.

Nadal go mam.
Kuuurka wodna. Nic, nic nie wymyślę!
No, to na razie.